Modrzew aktualnie aklimatyzuje się w nowym domu. Drzewo było własnością Artura Powszeka i przez niego zostało wykopane na wałbrzyskiej hałdzie ok. 2005 roku. Na warsztatach u Jacka Rostkowskiego w Sulęcinie został przesadzony do dobrej mieszanki i nowej donicy, która na ten czas bardzo mi się podoba. Nie był drutowany i formowany. Chcę mu się przyjrzeć, dobrze go przeanalizować by wybrać najlepszą drogę a przede wszystkim dać mu sezon na aklimatyzację w nowym miejscu. Bogaty w doświadczenia z moim pierwszym modrzewiem nie będę się z niczym spieszył.
W końcu. Modrzew nabrał wigoru o jaki walczyłem przez te wszystkie lata. Prozaicznie głupio popełnione błędy młodości ale najważniejsze, że wnioski wyciągnięte a roślina ma się coraz lepiej. Modrzew został przesadzony w odpowiednią mieszankę na warsztatach u Jacka Rostkowskiego w Sulęcinie. W tej chwili chcę stworzyć jak największą liczbę drobnych gałązek w celu rozbudowy ramifikacji i utrzymać roślinę w jak najlepszej kondycji.
Kolejny jałowiec z którym to jestem chyba najdłużej. Rośnie świetnie. W czerwcu zostanie przycięty i zadrutowany, usunę starsze niż rok igły na zdrewniałych i muszę coś zrobić z tą obumarłą gałązką - zapewne przegnę go na lewą stronę i zrobię jina. Później odpoczynek. Ważne, że plan na ten sezon jest - jak to mistrz kiedyś powiedział...
Jałowiec pozyskany w tamtym roku. Pięknie ruszył z nowymi przyrostami. Jako, że mamy za chwilę czerwiec zostanie przycięty, igły starsze niż roczne zostaną usunięte. Został trochę źle nasadzony ale zostało to wymuszone bryłą korzeniową. W tej chwili zależy mi na skróceniu gałęzi i doświetleniu wnętrza rośliny w celu pobudzenia pąków. Do tego dużo wody i tyle samo nawozu. Z racji, że minął dopiero rok większych prac w bieżącym roku już nie planuję.
Widać, że młode jałowce się przyjęły. Tej wiosny obrodziło w nowe przyrosty. Jako, że mamy początek czerwca, jałowiec zostanie dość mocno przycięty i pozostawiony tak do jesieni. W tej chwili skupiam się na wytworzeniu głównych gałęzi oraz jak największej liczby drobnych gałązek, które tworzyły będą szkielet drzewa. Kilka gałęzi zostanie zapuszczonych aby główne pnie napuchły co pozwoli wypełnić bruzdy w martwym drewnie i zespoić żywą roślinę z martwym pniem.
Dość ciekawy etap w historii tej rośliny. W 2019 roku trochę zaniedbałem tego jałowca z powodów osobistych. Trzeba było go przesadzić, nie rósł za fajnie, nie miałem czasu i głowy na to. Robert zaproponował, że chętnie się nim zajmie więc go przejazdem zostawiłem w Sosnowcu. Szybko minęły prawie 2 lata a nagła wiadomość o odejściu Roberta dosłownie mnie zamurowała. Bartosz Warwas będąc w pobliżu odebrał jałowca i zabrał go na warsztaty w Sulęcinie u Jacka Rostkowskiego. Tam go odebrałem i zabrałem już do domu, do Radomska. Postaram się wykorzystać obumarłą gałąź tworząc elementy martwego drewna - jin. Ważna dla mnie roślina prawie z początków przygody z bonsai.
Drugi fikus marketowiec a w zasadzie mój pierwszy. Mimo 7 lat pracy, nadal widoczne są ślady po drutach z dnia zakupu. Dobry przykład na to jak ważna jest ich kontrola.
Dzięki uprzejmości i pomocy Bartosza od którego zakupiłem sosnę, przeprowadziliśmy drugie formowanie (film skrótowy z przebiegu warsztatów na samym dole). Wiek sosny określony został na +- kilkanaście lat. Długo dyskutowaliśmy nad przyszłym kierunkiem rośliny. Bartosz planował klasycznego bunjin'a (styl literacki - szkic z 2014 roku poniżej). Ja natomiast chciałem iść w kierunku shakan'a (styl drzewa pochylonego) lub nawet han-kengai (pół-kaskada). Z racji, że roślina przez wiele lat była pod jego dobrą opieką, zgodziłem się na literata.
Po oczyszczeniu rośliny i zadrutowaniu, w trakcie układania Bartosz mówi - "może być z tego zajebista pół-kaskada". Tak więc się stało, chociaż zdaję sobie sprawę, że to dopiero drugie formowanie. Mamy wizję, która z czasem - jak to Bartosz ładnie określił - wykrystalizuje się.
Dwie jakże różne wizje tej samej rośliny.
Efekt po ułożeniu.
Plan na najbliższy rok:
przesadzenie do donicy ceramicznej przejściowej z odpowiednio średnio grubą frakcją mieszanki co zapewni swobodny rozrost korzeni i rozwój części nadziemnej;
Pod koniec kwietnia mama postanowiła zrobić miejsce w ogródku i tak właśnie przejąłem porzeczkę. Roślina była prezentem dla mamy od świętej pamięci babci więc roślina z historią. Może mieć około 15 lat.
Porzeczka w miejscu w którym rosła kilkanaście lat.
Tymczasowa donica. Ładne nebari. Więcej gałęzi wyleci, na razie tyle.
Pod koniec marca podczas przejażdżki motocyklowej zauważyłem przy starym, nieczynnym torowisku fajnego jałowca. Złamany w przeszłości ok. 40cm nad ziemią. Materiał do pozyskania idealny, bardzo blisko zlokalizowana bryła korzeniowa. Zastosowałem bardzo przepuszczalną mieszankę ziemi + regularne podlewanie. Górę donicy i część korzeni zabezpieczyłem sproszkowanym sphagnum zapewniając stałą wilgoć i dostęp korzeni do powietrza.
Jałowiec w środowisku naturalnym.
Ładna bryła korzeniowa blisko pnia - sytuacja idealna do pozyskania.
Jałowca dostałem w 2019 roku od rodziców na urodziny. Tak sobie stał aż postanowiłem coś zacząć przy nim robić. Odmiana niezbyt pożądana na bonsai z uwagi na kolor igliwia, przyrosty i częste odrzucanie gałęzi. Może jednak cieszyć oczy, ma bardzo ładny ruch pnia.
2019
2020 - Wycięcie zbędnych gałęzi.
Zieleń została skrócona a pozostałe gałęzie zadrutowane.
Pięciornika tego przywiozłem w 2014 roku z budowy z miejscowości Chechło Drugie pod Pabianicami. Roślina przeznaczona do zniszczenia, rosła w miejscu w którym aktualnie stoi duży zakład przemysłowy. Krzew prowadzony jako Yose-uye czyli lasek. Postępy poniżej.
Tak, na obu zdjęciach jest ta sama roślina. Zmieniła się przez te 7 lat diametralnie. Wiele było zrobione od odkładu powietrznego do skrócenia rośliny o ponad połowę. Roślina daje dużo frajdy, wiele wybacza i szybko widać efekty prac. W tej chwili pracuję wyłącznie nad ramifikacją i utrzymaniem dobrej kondycji.